OFICJALNA STRONA INTERNETOWA KLUBU SPORTOWEGO

NASZA DYSKOBOLIA

W samo południe w Witkowie

dyskobolia_20211009 (50)

foto: Remigiusz Stopa / Lightmoon – Agencja Reklamowa

 

Powoli dobiega końca runda jesienna na boiskach V ligi wielkopolskiej. W sobotę, w ramach XIV kolejki rozgrywek, Nasza Dyskobolia uda się na ostatnie w tym roku wyjazdowe spotkanie. Rywalami biało – zielonych będzie zajmująca obecnie trzecią pozycję w ligowej tabeli Vitcovia Witkowo. Tak więc przed nami kolejne spotkanie z rywalem z górnej półki.

 

O tym jak mocna to drużyna niech świadczy fakt, że jeszcze do zeszłotygodniowej kolejki Vitcovia nie miała na swoim koncie żadnej ligowej porażki a w dwunastu rozegranych meczach zebrała 28 punktów odnosząc osiem zwycięstw i czterokrotnie remisując. Dopiero tydzień temu zanotowali pierwszą ligową porażkę przegrywając z liderem naszej ligi Lipnem Stęszew 1:0.

 

Sobotni mecz będzie wymagającym sprawdzianem dla naszej ofensywy bo zespół z Witkowa stracił jak do tej pory najmniej bramek w lidze. Przeciwnikom udało się pokonać bramkarza Vitcovii zaledwie cztery razy. Skuteczność w defensywie naszych sobotnich rywali jest z kolei odwrotnie proporcjonalna do ich skuteczności w ataku. Po stronie zdobytych bramek Vitcovia ma na swoim koncie zaledwie siedemnaście trafień. Mniej strzelonych bramek mają tylko przedostatnia Stella Luboń (12 trafień na koncie) i czerwona latarnia ligi Orkan Konarzewo (13 strzelonych bramek).

 

Sobotni mecz będzie dziesiątym wyjazdowym spotkaniem Naszej Dyskobolii w tej rundzie. Jak więc łatwo policzyć 2/3 spotkań tej jesieni biało – zieloni rozegrali na obcych boiskach. Dotychczasowy bilans Grodziszczan na wyjazdach to 3 zwycięstwa, 2 remisy i 4 porażki. Jeśli do tego doliczyć komplet 4 wygranych na własnym boisku to już teraz można powiedzieć, że jest to całkiem udana runda w wykonaniu biało – zielonych.

 

Oczywiście wierzymy, że dorobek punktowy Naszej Dyskobolii przed zakończeniem rundy jesiennej jeszcze się powiększy. Jak mawiał Andrzej Strejlau: „Bilans szczęścia jest zawsze równy zero, a w przyrodzie równowaga być musi.” Liczymy zatem, że po pechowych porażkach w ostatnich minutach z Lipnem, czy wręcz w ostatnich sekundach z Meblorzem, tym razem jeśli dojdzie do horroru w końcówce to będzie to horror z happy endem dla biało – zielonych.

 

Naprzód Dyskobolia!

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest