OFICJALNA STRONA INTERNETOWA KLUBU SPORTOWEGO

NASZA DYSKOBOLIA

Klasa okręgowa kolejka 26

Dąb - Dyskobolia

Foto: Patryk Kaczmarek Photography

Nasza Dyskobolia – Brenewia Wijewo 1:0 (0:0)

Bohaterzy ostatnich akcji

2021-05-02

Karol Hoffmann

W meczu 26 kolejki grupy IV wielkopolskiej klasy okręgowej Nasza Dyskobolia podejmowała Brenewię Wijewo. Mecz pierwszy raz transmitowany był przez TVCOM i być może z tego powodu zawodnicy Naszej Dyskobolii postanowili zafundować swoim kibicom prawdziwy dreszczowiec, którego reżyserii nie powstydziłby się Alfred Hitchcock. Ten niekwestionowany mistrz filmów grozy zwykł mówić, że ”Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. W meczu Naszej Dyskobolii wprawdzie trzęsienia ziemi na początku nie było ale napięcie rosło z każdą minutą by wręcz eksplodować w 93 minucie. Ale po kolei…

 

Od początku meczu było widać, że goście przygotowując się do meczu w Grodzisku obejrzeli mecz Naszej Dyskobolii z Promieniem Opalenica. Obserwując mecz miało się wrażenie swoistego deja vu z początku marca. Brenewia skupiała się przede wszystkim na tym aby nie stracić bramki, a jeśli nadarzy się okazja szukaniu swego szczęścia w kontrataku. Zagęścili środek pola skutecznie utrudniając dostanie się piłkarzom Naszej Dyskobolii pod swoje pole karne. Nasza Dyskobolia miała przewagę, rozgrywała piłkę jednak brakowało klarownych sytuacji do strzelenia bramki.

 

Pierwsze poważniejsze zagrożenie pod bramką gości miało miejsce w 18 minucie kiedy to po strzale Dawida Cecha z rzutu wolnego bramkarz Brenewii z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po dośrodkowaniu z  rzutu rożnego strzelał jeszcze Abdu Salem ale tą piłkę łatwo wyłapał golkiper z Wijewa. W 45 minucie biało – zielonym udało się przeprowadzić dobrą akcję, Dawid Cech odegrał do nabiegającego Arkadiusza Kubickiego, który miał szansę na swoje debiutanckie ligowe trafienie w barwach Naszej Dyskobolii, niestety jednak na drodze piłki stanął obrońca Brenewii.

 

Drugą połowę goście rozpoczęli nieco odważniej i częściej zapuszczali się na przedpole bramki Krzysztofa Trzybińskiego. Swoje szanse marnowali piłkarze Naszej Dyskobolii między innymi Arkadiusz Kubicki, który pomylił się strzelając z bliska w 76 minucie oraz w 78 minucie. Ale wszystko co najciekawsze rozegrało się w momencie kiedy arbiter tego spotkania oznajmił, że dolicza do regulaminowego czasu 3 minuty a dokładnie rzecz mówiąc w momencie kiedy rozpoczęła się ostatnia minuta doliczonego czasu. Najpierw nastąpiło coś co mogło sprawić, że ciśnienie kibiców Naszej Dyskobolii poszybowało pod 200 a może i wyżej. Piłkę w środku boiska przejęli piłkarze Brenewii i wyszli z kontrą dwa na jeden. Zegar pokazywał dokładnie 92 minutę i 13 sekundę w momencie gdy Krzysztof Trzybiński zaliczył kapitalną interwencję wygrał pojedynek sam na sam z zawodnikiem gości i wydawało się, że uratował punkt dla Naszej Dyskobolii. 45 sekund później okazało się, że biało – zieloni zdobędą jednak komplet punktów. W 92 minucie i 58 sekundzie piłka wpadła do bramki Brenewii po strzale z 16 metra Adriana Stachowiaka. Jak się okazało był to ostatni strzał w tym meczu, kilka sekund po bramce arbiter zakończył zawody i piłkarze z Grodziska mogli znowu odtańczyć taniec radości.

 

Zważywszy na to, że zgodnie z przewidywaniami swój mecz wygrał Orkan Konarzewo są to bezcenne punkty, które przy pauzie Huraganu Michorzewo sprawiły, że z przewagą dwóch punktów nad Huraganem awansowaliśmy na drugie miejsce w tabeli.

 

Nasza Dyskobolia zagrała w składzie:

Krzysztof Trzybiński, Arkadiusz Kubicki (80’ Kacper Kuik), Michał Zajączkowski (46’ Mikołaj Piosik),Adrian Stachowiak, Krzysztof Pisarek (60’ Krystian Anioła), Damian Królik (46’ Jakub Hemmerling), Bartosz Kossowski, Mateusz Kaczmarek, Dominik Dziurla, Dawid Cech, Abdu Salem.

 

Po meczu powiedzieli:

Adrian Stachowiak strzelec jedynej bramki dla Naszej Dyskobolii:

Było to ciężkie spotkanie. Przeciwnik zagrał dobre zawody, rozbijał nasze ataki i liczył na kontry. Po jednej z nich mogliśmy przegrywać. Fajnie, że udało się wygrać i cały czas liczymy się w walce o awans. Bardzo cieszy zdobyta bramka, tym bardziej w końcówce spotkania. Bramka, która dała nam 3 punkty po takim dreszczowcu, w którym cała drużyna dała z siebie maxa.

 

Marek Szafer trener Brenewii Wijewo, który w swojej karierze zawodniczej grał w Dyskobolii wiosną 1995/1996 oraz w sezonie 1996/1997:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest