OFICJALNA STRONA INTERNETOWA KLUBU SPORTOWEGO

NASZA DYSKOBOLIA

Jaki ojciec taki syn, czyli niedaleko pada jabłko… od stadionu

Groclin Dyskobolia Binek

Biało - zieloni w trzecim pokleniu

 

2021-03-14 Karol Hoffmann

Już w przyszłym roku Dyskobolia będzie obchodziła stulecie swojego istnienia. Można się sprzeczać i dyskutować, czy Nasza Dyskobolia to spadkobierca i kontynuator tradycji wcześniejszej Dyskobolii czy całkiem nowe stowarzyszenie. Myślę jednak, że taka dyskusja prowadzona w szerszym kontekście wykazałaby, że podobne przekształcenia i zmiany organizacyjne przeszło wiele polskich klubów. Na przestrzeni ostatnich stu lat wiatry historii wiały z bardzo różnych stron i za ich sprawą klimat do uprawiania piłki nożnej był też różny. W stuletniej historii Dyskoboli mamy kilka fuzji, które niosły ze sobą również zmianę nazwy klubu. Zostawmy jednak te prawne i historyczne dylematy bo nie o tym będzie ten i kolejne artykuły. Chcemy tu opowiedzieć o ludziach i rodzinach, w których biało – zielone barwy są obecne od lat, których losy splatają się z losami klubu a gra w koszulce z Dyskobolem przechodzi z ojca na syna. To Wasi znajomi, sąsiedzi, koledzy z pracy czy szkoły. To Grodziszczanie, dla których Dyskobolia stała się czasem znaczącą częścią życia.

 

Bracia Marian i Henryk Królik

Wśród nazwisk związanych od lat z Dyskobolią nazwisko Królik pojawiło się już na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Wtedy to zawodnikami Dyskobolii byli bracia Marian Królik i Henryk Królik (Kora). Wśród archiwalnych zdjęć, które możecie znaleźć w monografii Dyskobolii napisanej przez jej długoletniego Prezesa Andrzeja Hojana jest też i to, na którym Henryk Królik (pierwszy od lewej w dolnym rzędzie) pozuje do drużynowej fotografii między innymi z Teodorem Napierałą czy, uważanym za świetnego lewoskrzydłowego, Adamem Kowalskim (Mewa).

Foto: Klub Sportowy Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 1922-1997. Monografia

 

Zbigniew Królik

Skoro więc w Dyskobolii grali ojciec i wujek w zasadzie było tylko kwestią czasu, że koszulkę Dyskobolii będzie zakładał syn Mariana Królika czyli Zbigniew Królik. O ile panów Mariana czy Henryka mogą z boiska pamiętać tylko starsi kibice o tyle już wielu z tych, którzy do dziś żywo interesują się losami Dyskobolii pamięta jasnowłosego napastnika biało – zielonych. Szczyt kariery „Binka” przypadł na końcówkę lat 90, kiedy Dyskobolia sponsorowana już od kilku lat przez Inter Groclin Auto Zbigniewa Drzymały pierwszy raz awansowała do Ekstraklasy. Zbigniew Królik jest jednym z trzech Grodziszczan, który reprezentował barwy Dyskobolii na najwyższym szczeblu rozgrywek. Zadebiutował 03.06.1998 w meczu z Rakowem Częstochowa wchodząc z ławki na drugą połowę.

Foto: prywatne archiwum Zbigniew Królik

 

Jakie myśli ma w głowie mieszkaniec Grodziska wychodząc na stadionie w Grodzisku w barwach Dyskobolii w meczu Ekstraklasy?

Jako grodziszczanin byłem bardzo szczęśliwy że mogę zadebiutować w swoim ukochanym klubie i to w Ekstraklasie.

 

W 58 tego meczu minucie strzeliłeś bramkę doprowadzając do wyrównania wyniku na 2:2 (ostatecznie Dyskobolia przegrała 2:3). Czy pamiętasz kto Ci wtedy asystował, jak udało Ci się pokonać bramkarza gości?

Przy bramce asystował mi Adaś Majewski a bramkarza Rakowa pokonałem lobując go zza pola karnego.

 

Twój debiutancki sezon w Ekstraklasie, był zarazem pierwszym sezonem Dyskobolii na najwyższym szczeblu rozgrywek i niestety zakończył się spadkiem. Jednak po roku na zapleczu Ekstraklasy, gdzie zagrałeś w 7 meczach, Dyskobolia wróciła do najwyższej kasy rozgrywkowej gdzie zagrałeś jeszcze w trzech spotkaniach. Czy jest taki mecz, z tych, w których grałeś w najwyższych klasach rozgrywkowych, który jest dla Ciebie szczególnie ważny, który wspominasz szczególnie miło?

Szczególny mecz to na pewno debiut w Ekstraklasie ale także miło wspominam mecz na Ruchu Chorzów i ŁKS Łódź ponieważ atmosfera jaka panowała na stadionie była niesamowita.

 

Foto: prywatne archiwum Zbigniew Królik

W swojej karierze miałeś okazję trenować pod okiem różnych szkoleniowców, któremu z nich zawdzięczasz najwięcej?

Jeżeli chodzi o trenerów miałem ich bardzo dużo chociażby Rysiu Rybak, Piotr Mowlik, Andrzej Borówko czy Mariusz Niewiadomski ale najwięcej zawdzięczam trenerowi Włodzimierzowi Jakubowskiemu, który umiejętnie wprowadzał mnie do piłki seniorskiej, dając mi w wieku 18 lat szanse na grę w trzeciej lidze. Wspomnę tylko, że była to wtedy bardzo silna III liga.

 

W rundzie wiosennej sezonu 1999/2000 Zbigniew Królik przeszedł do Polonii Nowy Tomyśl, potem było jeszcze TS 1998 Dopiewo jedna runda rozegrana w Sokole Rakoniewice by wrócić na zakończenie kariery do Dyskobolii. Zakończył karierę po rundzie jesiennej 2012/2013. Dyskobolia grała wówczas na poziomie A klasy, w kolejnym sezonie udało się biało – zielonym awansować do klasy okręgowej ale były to miłe złego początki bo w sezonie 2015/2016 po rundzie jesiennej klub wycofał się z rozgrywek.

 

Czym dla Ciebie była gra w Dyskobolii?

Dla mnie gra w Dyskoboli była wszystkim- nagrodą za ciężką pracę żeby zagrać na najwyższym poziomie w Polsce.

Foto: Grodzisk Nasze Miasto

 

Damian Królik

 

Niecałe dwa lata po debiucie  Zbigniewa Królika w Ekstraklasie, dokładnie 26 lutego 2000 na świat przychodzi jego syn Damian Królik. Gdy jego ojciec kończy karierę Damian ma 12 lat a w Dyskoboli razem z „Binkiem” grają już między innymi Hubert Nowaczyk, Michał Zajączkowski czy Dawid Cech z którymi już wkrótce Damian będzie decydował o sile Naszej Dyskobolii. Kiedy Dyskobolia z piłkarskiego niebytu wraca na boiska B klasy jesienią 2017 Damian Królik już strzelał bramki dla UKS Dyskobolia Grodzisk, gdzie rozwijał swoje piłkarskie umiejętności pod okiem trenera Przemysława Wawrzyniaka.

 

Zaczynałeś w UKS Dyskobolia czy pamiętasz kiedy i w jakim meczy zadebiutowałeś w seniorskiej Naszej Dyskobolii?

Zgadza się, zaczynałem w UKS Dyskobolia a w sezonie 2018/2019 przeszedłem do seniorów. Swój debiut zaliczyłem w drugiej kolejce Pucharu Polski przeciwko drużynie z Wąsowa, zaczynając w pierwszym składzie. (Nasza Dyskobolia wygrała wówczas  2:0 – red.).

Foto: Grodzisk Nasze Miasto

 

Od swojego debiutu w meczu z LZS Wąsowo Damian zgodnie z zamysłem trenera Radka Nolki zmienił pozycję na boisku i z pomocnika stał się bramkostrzelnym napastnikiem. W rundzie jesiennej obecnego sezonu trafił dla biało – zielonych  sześć razy co sprawiło, że na półmetku ligi był czwarty na liście najskuteczniejszych strzelców Naszej Dyskobolii. Poczynania swojej latorośli, jeśli tylko jest to możliwe, z trybun bacznie ogląda ojciec Zbigniew Królik, który wierzy, że biało – zielonym uda się wywalczyć awans do V ligi.

 

Jesteś na stadionie na każdym meczu (o ile oczywiście obostrzenia na to pozwalają). Czy jest coś w czym uczeń przerósł mistrz, jakiś element piłkarskiego rzemiosła, który Damian opanował lepiej od Ciebie?

Na pewno uczeń Damian jest technicznie bardziej poukładany.

 

Co sądzisz o obecnej drużynie Naszej Dyskobolii? Czy sezon zakończy się dla Niej sukcesem w postaci wywalczenia awansu?

Myślę że obecny trener Radek Nolka umiejętnie poprowadzi zespół do awansu

 

Takie wsparcie z trybun bardzo mobilizuje młodego snajpera Naszej Dyskobolii, który zawsze może liczyć na wskazówki i cenne rady.

 

W zasadzie każdy mecz z Twoim udziałem ogląda Twój tata, czy to stresuje czy motywuje?

Działa to motywująco, na każdym meczu jestem skupiony i skoncentrowany, lecz gdy wiem, że mecz ogląda mój ojciec chce sie pokazać z jak najlepszej strony.

 

Czy po meczu razem z ojcem rozmawiacie i analizujecie co było dobrze a co jeszcze można by poprawić?

Bardzo często daje mi wskazówki i podpowiedzi, czasem nawet przed meczem, raz rozrysował mi na kartce gdzie i jak mam sie ustawiać w danych sytuacjach, więc często mogę na niego liczyć.

 

Boiskowy pseudonim „Binek” masz po ojcu, który przed zakończeniem kariery grał jeszcze z kilkoma zawodnikami, którzy dziś grają z Tobą w Naszej Dyskobolii. Czy zdarza się, że jesteś porównywany do ojca?

Często zdarza się, że ktoś mnie porównuje do ojca, sam pseudonim to potwierdza. Niestety jeszcze dużo chleba muszę zjeść, żeby zbliżyć się do jego umiejętności.

 

Czym dla Ciebie jest gra w Dyskobolii?

Jest nieodłączną częścią mojego życia, cieszę się, że mogę grac w klubie z tak wspaniałymi ludźmi oraz historią.

Foto: prywatne archiwum Zbigniew Królik

Dziś historię Naszej Dyskobolii buduje kolejne pokolenie piłkarzy, którzy mają niewątpliwy przywilej korzystania z cennych rad i podpowiedzi tych, którzy wcześniej decydowali o sile Dyskobolii. To, plus świadomość, że kontynuują dzieło swoich dziadków i ojców daje im jeszcze większą motywację aby w każdym meczu dać z siebie wszystko. Takich ciekawych rodzinnych historii jest oczywiście w naszym klubie więcej, liczymy więc, że z przyjemnością usiądziecie do lektury kolejnych artykułów z cyklu „ Jaki ojciec taki syn…”

 

 

Dziękuje bardzo Zbigniewowi Królikowi za podzielenie się wspomnieniami z czasów gry w Dyskobolii udostępnienie zdjęć z prywatnej kolekcji, które posłużyły do ilustracji niniejszego tekstu. 

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest