Aktualności

Podsumowanie jesieni


W trzech ostatnich spotkaniach rundy jesiennej przyszło nam zdobyć pięć punktów na dziewięć możliwych.

Punkt wywieziony z boiska w Objezierzu mocna uznać za mocno szczęśliwy i cenny. Mimo kontrolowania przebiegu spotkania i otwarcia jego wyniku naszej linii obronnej przytrafił się jeden błąd, który kosztował nas bramkę. Nielicznym kibicom z Grodziska jak i piłkarzom Naszej Dyskobolii serce musiało zabić nieco szybciej w ostatnich momentach meczu, gdy sędzia mógł podyktować karnego dla gospodarzy.

Kolejny mecz, kolejny remis. Tym razem grając w roli gospodarza remisujemy z NKS Niepruszewo. Remis z trzecią drużyną w tabeli, bardziej doświadczoną w bojach na tym poziomie rozgrywek bardzo cieszy. Niemniej jednak trzeba przyznać, że mimo zagrania na „zero z tyłu” byliśmy drużyną nieznacznie słabszą. Przysłowiowe „zero z tyłu” także zawisło na włosku, ponieważ sędzia nie uznał gola dla NKSu, gdy zawodnik gości pokonał naszego bramkarza zza linii spalonego.

Dwa mecze w fatalnych warunkach atmosferycznych, gdzie nie polegliśmy napawały optymizmem przed ostatnią kolejką. W ostatnim spotkaniu rundy jesiennej pojechaliśmy do Strykowa na mecz miejscową Spójnią. Trzy punkty w meczu pod nasze dyktando bardzo cieszą, lecz pozostał lekki niedosyt z niewykorzystanych sytuacji, gdy ilość bramek mogła potwierdzić kto tego dnia był zdecydowanie lepszy.

 

Po ostatnim gwizdku w Strykowie, piłkarze Naszej Dyskobolii wraz ze Sztabem spotkali się przy herbacie, by podsumować przepracowany okres.

Trener Nolka jest zadowolony ze współpracy ze swoimi podopiecznymi. Podkreślił jak istotnym aspektem budowania Drużyny była wysoka frekwencja treningowa, co cieszy także „działaczy”, ponieważ pieniądze pozyskane od sponsorów zostały w takim wypadku dobrze spożytkowane. Przedstawiony został także szczegółowy plan okresu przygotowawczego, który ruszy już w połowie stycznia. Poza wieloma jednostkami treningowymi na boisku, biało-zieloni będą pracować także w siłowni Behapowiec Gym oraz rozegrają 4-5 sparingów.

Podsumowaniu podlegały także jednostkowe osiągnięcia i oceny poszczególnych zawodników. Ze szczegółowych statystyk prowadzonych przez Trenera Nolkę wynika, że na szczególne wyróżnienie zasługuje trzech piłkarzy:

 

Kacper Kuik: 1235 minuty na boisku, 10 strzelonych bramek;
ponadto jest najprawdopodobniej pierwszym piłkarzem w historii Dyskobolii, który strzelił sześć bramek w jednym meczu. Kacper, który na boiskach A-klasy jeśli już pojawiał się na boisku to raczej w roli obrońcy. Dopiero pod koniec sezonu w obliczu kontuzji Mateusza Apolinarka i Kamila Wesołego przesunięty został do ataku. Pod okiem Radosława Nolki ten chłopak zaczyna dojrzewać fizycznie i piłkarsko.

 

Michał Zajączkowski: 1330 minuty na boisku, 1 strzelona bramka;

kapitan, niekwestionowany lider biało-zielonych, który od startu rozgrywek w B-klasie opuścił zaledwie kilka spotkań. W tej rundzie przed stuprocentową frekwencją w rozgrywkach ligowych uchronił go tylko drobny uraz stopy, który bardzo szybko zaleczył i po jednym spotkaniu był już do dyspozycji Trenera i Drużyny. Wraz z biegiem sezonu widać, że Zajączkowski coraz lepiej czuje się w spełnianiu nieco nowej roli i wypełnianiu nieco nowych zadań narzuconych przez Trenera.

 

Mateusz Kaczmarek: 1440 minuty na boisku, 2 strzelone bramki;

zawodnik, który w letnim okienku trafił do Naszej Dyskobolii z tego samego miejsca co Radosław Nolka w pierwszym meczu w biało-zielonej koszulce rozpoznawany był jak „Tadziu”, a już w trakcie ostatniego spotkania śmiało można było nazwać go Panem Tadeuszem. Nie było go w składzie tylko na inaugurację przy Chocieszyńskich, a poza tym rozegrał… wszystkie mecze ligowe i pucharowe w pełnym wymiarze czasowym ! Liczby nie biorą się znikąd. Widać, że Kaczmarek znalazł już nić porozumienia z Trenerem już podczas pobytu w Orle Granowo i dobrze odnajduje się w zaproponowanej przez Nolkę taktyce. Zagwozdką dla statystyków może być też to czy Mateusz Kaczmarek nie był zawodnikiem, który pokonał największą ilość km na boisku, by wykonać stały fragment gry, który jest jego wizytówką.

 

Od strony sportowej zaczyna wyglądać to coraz lepiej. Mimo kilku potknięć na początku rozgrywek w „obozie” Naszej Dyskobolii czuć optymizm i co ważniejsze zawiązywanie się fajnej ekipy – niepodważalnym argumentem na poparcie tej tezy jest imponująca frekwencja na treningach.
Delikatnie powołując się na słowa Trenera ze spotkania podsumowującego rundę – mamy zaległy mecz ze Skórzewem. Pokonując tego rywala tracimy siedem oczek to trzeciego miejsca w tabeli. Cały czas jesteśmy w grze o górę tabeli. Wszystko w głowach Trenerów, nogach piłkarzy i sercach kibiców, by na wiosnę pokazać, że Drużyna złożona w prawie 100% z ludzi z Grodziska liczy się na piłkarskiej mapie Wielkopolski.

 

Naprzód Dyskobolia!