Aktualności

NASZA DYSKOBOLIA 2:0 CANARINHOS SKÓRZEWO


W zaległym meczu 10 kolejki rundy jesiennej w Grodzisku na Stadionie przy Chocieszyńskich, Drużyna Naszej Dyskobolii podejmowała w minioną sobotę zespół Canarinhos Skórzewo.

Spotkanie od początku nie było porywającym widowiskiem, głównie walka toczyła się w środkowej strefie boiska.

Obydwie ekipy chciały posiadać w większości czasu futbolówkę oraz przejąć kontrolę nad spotkaniem, co w dużej mierze obróciło się na korzyść piłkarzy spod znaku „Dyskobola”. W 10 minucie po zamieszaniu w polu karnym gości, najprzytomniej pod bramką zachował się Bartosz Kossowski i dał drużynie z Grodziska prowadzenie w tym meczu.
Dalsze ataki to były próby przedostania się zespołu Skórzewa w okolice bramki biało-zielonych. Na baczności pewnie stał golkiper Dyskobolii – Krzysztof Trzybiński, gdzie to po jednym z uderzeniu z dystansu rywala wyciągnął się jak struna i uchronił swój zespół przed startą bramki.

Choć piłkarze gospodarzy zaciekle próbowali podwyższyć prowadzenie to brakowało wykończenia w kilku sytuacjach. Swoje szanse mieli też gracze Canarinhos, lecz ponownie Trzybiński bez problemu zażegnywał niebezpieczeństwo pod swoją bramką.

Druga część spotkania była bliźniaczo podobna do tej pierwszej. Swoje szanse na zdobycie bramek mieli odpowiednio Kacper Kuik, Jakub Hemmerling czy też kapitan zespołu biało-zielonych – Michał Zajączkowski, choć w przypadku tego ostatniego to karcić za niewykorzystaną sytuacje można jego kolegę z zespołu, który niepotrzebnie „zdjął” futbolówkę z głowy Zajączkowskiemu.
Bliscy wyrównania byli zawodnicy gości, lecz w sytuacji sam na sam z Trzybińskim pojedynek z naszym bramkarzem przegrał zawodnik z Skórzewa.
W 80 minucie indywidualną akcję lewą stroną boiska przeprowadza Hemmerling i wpadając w pole karne gości przy asyście jednego z defensorów Canarinhos przekłada sobie futbolówkę z lewej nogi na prawą i pewnie posyła piłkę do bramki rywali.

Nasza Dyskobolia ostatecznie pokonuje Canarinhos Skórzewo rezultatem 2:0 po bramkach Kossowskiego i Hemmerlinga.

Całej drużynie nalezą się brawa za wynik, ale na największe uznanie należą się bramkarzowi Krzysztofowi Trzybyńskiemu, który niejednokrotnie ratował zespół przed utratą bramek. Duży plus też dla środkowego pomocnika Huberta Nowaczyka, który pokazał kilka sztuczek technicznych za co otrzymał duże brawa niosące się z trybun. Kibice zgromadzeni na stadionie także bili gromkie oklaski, gdy z boiska schodził młody pomocnik Mateusz Kropiński.