Aktualności

Nasza Dyskobolia 1:5 Sokół Duszniki


Bilans meczu zamykającego poprzedni sezon oraz otwierającego rozgrywki 2019/2020 jest dla Naszej Dyskobolii, najdelikatniej ujmując, niezbyt korzystny.

Biorąc pod uwagę fakty, iż nowy sztab pracuje nad przebudową Drużyny około miesiąca, a piłkarze ponieśli porażkę na oczach blisko tysiąca Grodziszczan, ostatnią rzeczą jaką teraz powinniśmy zrobić to publicznie wytykać błędy biało-zielonym. Najjaśniejszym punktem, nie tylko przez jaskrawy strój, był w tym spotkaniu Krzysztof Trzybiński. „Baryła” kilka razy ratował swoim kolegów, by wynik z tyłu nie był jeszcze wyższy.

15 sierpnia bieżącego roku z pewnością był najważniejszym wydarzeniem, w krótkich dziejach Naszej Dyskobolii. Mamy nadzieję, że także w całej historii Klubu.

Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział w trakcie obrad Komitetu Założycielskiego, że po zaledwie dwóch sezonach awansujemy dwie klasy rozgrywkowe wyżej. Gdyby ktoś wspomniał, że za trzy lata na Trybuny Stadionu przyciągniemy tak liczną publikę, że otrzemy się o konieczność zgłaszania imprezy masowej. Gdyby którakolwiek z osób stwierdziła, że znowu będzie trzeba pojawić się przy Chocieszyńskich kilka godzin przed meczem… Pewnie tylko byśmy się uśmiechnęli, proponując zejście na ziemię.

A jednak.

Jeszcze w dniu meczu, gdy dobiegały końca prace porządkowe na Stadionie szacowano, że na meczu powinno pojawić się od 300 do 400 osób. Ostatecznie publika tego dnia szacowana była w przedziale 800-900 osób. Często mówi się, że za sukcesem mężczyzn stoją kobiety. Z tego miejsca należą się ogromne podziękowania nie tylko dla kibiców Dyskobolii, którzy pomogli zorganizować mecz. Ale przede wszystkim dla kibicek, które obsługiwały catering, atrakcje dla dzieciaków oraz całą resztę, o której zapominalscy zapominali.

Dzieciaków tego dnia na Stadionie zjawiło się na prawdę sporo, a to głównie za sprawą eskorty dla piłkarzy, którą uformowali piłkarscy adepci Uczniowskiego Klubu Sportowego Dyskobolia. Ich nieco starsi koledzy obstawili boisko z każdej strony, by piłkarze mogli szybciej wznawiać grę.

To wszystko sprawiło, że niestety Nasza Drużyna zmagała się tego dnia nie tylko z rywalem, ale z całą pewnością z olbrzymią presją. Ich zakłopotanie najbardziej widoczne było tuż po ostatnim gwizdku, gdy podeszli pod Sektor J. Tego dnia nie zawiedli również nieco bardziej hałaśliwi kibice, którzy zjawili się na zachodnim krańcu Stadionu w sile 100-150 osób, głośno dopingując całe spotkanie.

Mimo porażki na boisku i faktu, że liczba kibiców przerosła każdego z zaangażowanych w organizację meczu zdaje się, że udało nam się trafić do „nowych odbiorców”, którzy miejmy nadzieję będą odwiedzać Stadion wcześniej. To miłe, że kilka dni po meczu nie otrzymaliśmy żadnych „hejtów”, co biorąc pod uwagę grodziską mentalność było naszą największą obawą. Przy okazji kolejnego meczu postaramy się naprawić jedno z większych niedociągnięć i zorganizujemy większy „parking” dla rowerzystów.

Jeszcze raz ogromne podziękowania dla każdego kto dołożył choćby złotówkę ze swojego portfela lub minutę ze swojego życia, by mecz z Sokołem Duszniki zapisał się w historii Dyskobolii.

Trenerzy i piłkarze – ambicja Wam każe grać na całego i walczyć do upadłego! Naprzód Dyskobolia!