Aktualności

Nasza Dyskobolia 0:1 Złoci Złotkowo


O przełamanie. W meczu Pucharu Polski z Kolegium Sędziów WZPN zagramy o przełamanie.

Spotkanie, które pierwotnie miało zakończyć się walkowerem na korzyść rywala odbędzie się w czwartek (29.08) o godzinie 18:00. Na boiskach bocznych.

Zupełnie nie lekceważąc rywala zdaje się, że mecz PP może pomóc przywrócić radość z gry w piłkę podopiecznym Trenera Nolki. Start sezonu, który trzeba przyznać wprost, okazał się falstartem mocno wdał się we znaki Drużynie. Mając przed oczami większość treningów okresu przygotowawczego zdaje się, że problem nie leży w przygotowaniu stricte sportowym. Wobec tego jako „publiczność” powinniśmy dać kredyt zaufania i trochę więcej czasu, aż Drużyna i Sztab pokażą na co ich stać.

Na etapie w jakim znajduje się aktualnie tak i Drużyna jak i cały Klub będziemy niestety popełniali jeszcze wiele błędów. Przecież w meczu ze Złotymi nie wykorzystano sytuacji „sam na sam” przez… uszkodzoną piłkę. Oczywiście – gdyby piłkarze Naszej Dyskobolii stworzyli więcej takich sytuacji nie musielibyśmy pewnie nawet o tym wspominać. Nasza Dyskobolia szybko tracąc bramkę musiała też zmierzyć się ze swego rodzaju fatum – kiedy tracimy pierwsi bramkę, nie wygrywamy.

Mecz stał na dobrym poziomie jeśli chodzi o przygotowanie taktyczne obu zespołów. Choć przyznać trzeba, że przy tym elemencie gry lepiej spisywali się biało-zieloni, Złoci natomiast wypatrywali naszych błędów. Które to raz za razem powtarzały się na ok 20-30 metrów od bramki rywala. Wówczas składnie organizowali kontry, w których prym wiódł złotkowski „srebrny lis”. Zawodnik Złotych Złotkowo rzucający się w oczy nie tylko dzięki jaskrawemu kolorowi włosów, napsuł sporo krwi naszej defensywie. Zmiany, które wprowadził w składzie Trener Nolka na pewno dały się zauważyć, gdy na boisku pojawił się Kacper Kuik i Piotr Zwiernik. Dodało to kilku poważniejszych impulsów w ofensywie gospodarzy, lecz piłka mijała światło bramki.

Paradoksalnie – drugi mecz u siebie uznajemy wyższość rywala, lecz w meczu ze Złotymi było widać znaczny progres w działaniu formacji defensywnej. Brakowało jakości i pomysłu w ofensywie. Na co wpłynąć mogło szybkie wyeliminowanie Dawida Cecha.

Niekwestionowanym „man of the match” w oczach obserwatorów był Wiktor Marchwicki. Cytując klasyka: „zarówno w defensywie, jak i ofensywie” Wiktor pracował na bardzo wysokim poziomie. Sporo odbiorów, sporo wyprowadzeń, a przede wszystkim było widać po tym – zdaje się spokojnym zawodniku – sportową złość.

Paradoksalnie – w trzech meczach zdobywamy jeden punkt, lecz decyzje personalne nowego Trenera zaczynają owocować.

 

Dla wszystkich, którzy spodziewają się diametralnej zmiany w najbliższych spotkaniach wypada rozjaśnić sytuację. Trzy najbliższe kolejki będą ciężką przeprawą dla biało-zielonych:

✅ Suchary Suchy Las (wyjazd):

W poprzedniej kolejce Suchary spotkały się z Błękitnymi Wronki. Błękitni to jeden z kandydatów do awansu z naszej ligi. Spotkanie zakończyło się wynikiem…6-7.
Ponadto – spotkanie odbędzie się w samo południe, na sztucznej murawie. Czysta przyjemność.

✅ Błękitni Wronki + Sparta Szamotuły:

J.w Błękitni wraz ze Spartą to pretendenci do wygrania naszej ligi. Już pierwsze kolejki potwierdzają tę tezę – trzy mecze, trzy wygrane. Sparta w drugiej kolejce pokonała Sokoła Duszniki sześcioma bramkami. Tłumy kibiców, które z pewnością przybędą na jedno z tych spotkań (szczegóły wkrótce…) mogą znów okazać się swego rodzaju „paralizatorem” dla Naszej Drużyny.

 

To może zabrzmieć jak kopanie fundamentów pod tłumaczenie ewentualnej porażki. Lecz ma to być jedynie przestroga dla każdego kto pokusi się o niepotrzebną, negatywną opinię, którą wypowie, wykrzyczy w kierunku Naszych Piłkarzy. To nie będą łatwe trzy kolejki. Młoda Drużna, która dostała awans „w prezencie” zmierzy się rutyniarzami tego poziomu rozgrywek. Bardzo prosimy wszystkich, którym na sercu leży dobro Naszej Dyskobolii, by tej Drużynie skrzydeł starali się dodać – a nie je podciąć. W zapowiedzi na fb poprzedniego, przegranego meczu, powołaliśmy się na słowa znakomitego menedżera Fergusona. Zamykając temat klamrą:

 

Jeśli nie stać was na wsparcie, kiedy przegrywamy – nie macie prawa wspierać nas, kiedy wygrywamy.