Aktualności

Podsumowanie jesieni w wykonaniu biało-zielonych


Nim piłkarze „naszej Dyskobolii” na dobre rozpoczną przygotowania do piłkarskiej wiosny, warto podsumować to, co w minionej rundzie było warte zapamiętania i miało znaczący wpływ na postawę oraz ilość uzbieranych punktów.

Względem rozgrywek w klasie B, kadra klubu poszerzyła się o siedem nazwisk; w większości byli to wyróżniający się zawodnicy grodziskiego UKS-u (Hemmerling, Królik, Woźny, Pracowity, Kuik) oraz dwóch bardziej doświadczonych zawodników, występujących niegdyś w biało-zielonych barwach – Dawid Cech oraz Bartosz Kowala. Początkowe nastawie do nowych zawodników było jasne – młodzież ma być stopniowo wprowadzana do składu i bacznie obserwowana czy aby poziom (szczególnie fizyczny) nie jest zbyt wysoki, natomiast starsi zawodnicy mają poszerzyć wachlarz rozwiązań trenera i dać mu możliwość większej rotacji oraz zabezpieczenie w razie urazów.

W praktyce okazało się, że korzyści dla drużyny będą większe, szczególnie jeśli chodzi o młodzież. Seniorska piłka najmniej straszna okazała się dla Jakuba Hemmerlinga oraz Karola Pracowitego – pierwszy zdobył dwie bramki w swoim debiutanckim sezonie, drugi natomiast swoją odpowiedzialną grą przekonał trenera do swojej osoby na tyle, że uzbierał najwięcej minut z młodzieżowych nabytków w rundzie wiosennej. Pechowo niestety potoczyło się wprowadzenie do zespołu bocznego obrońcy Marcina Woźnego. Szybko złapany uraz przekreślił regularne występy, mamy jednak nadzieję, że kilkanaście złapanych minut w pierwszej drużynie zmotywowały Marcina na tyle, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Bardzo dużo pochwał , szczególnie w początkowej fazie rundy, zdobył również Damian Królik. Dobra gra w środku pola okraszona efektownymi pojedynkami 1 na 1 oraz zdobyta bramka, to dowód na brak kompleksów i ciekawe rokowania na przyszłość.

Ogólne podsumowanie wzmocnień jest oczywiście pozytywne, szczególnie dlatego, że mamy świadomość wieku nowych graczy, a co za tym idzie, możliwości ich dalszego rozwoju. Młodzi zawodnicy w pewnym sensie zostali rzuceni na głęboką wodę. Nie inaczej było z całą drużyną, która pierwszy mecz po awansie do wyższej klasy rozgrywek musiała zagrać z drużyną stawiającą sobie jasny cel – awans rok po roku. Mimo, iż przed sezonem słychać było głosy o sile drużyny z Lubonia, nastoje panujące w klubie były raczej spokojne. Tym razem niestety pogłoski okazały się prawdziwe – Stella wygrała z Dyskobolią 0-2, niepodważalnie zdobyła też pierwsze miejsce jako mistrz jesieni. O sile Lubońskiej drużyny świadczy fakt strzelenia prawie o połowę więcej bramek niż biało-zieloni – aż 62 gole przy 34 trafieniach Grodziszczan. Ilość strzelonych bramek może budzić obawy, jednak sytuacja w tabeli, biorąc pod uwagę punkty, nie jest dla naszych zawodników skrajnie zła. Strata tylko pięciu oczek do Stelli, mając w perspektywie bezpośredni mecz, to wciąż motywacja do nieustępowania rywalowi na krok. Rezultat pierwszego meczu szybko poszedł w niepamięć.

Kolejne mecze to pewne zwycięstwa, aż do feralnej potyczki w Strzyżewie z Wichrem. Wydarty w ostatnich minutach meczu remis za sprawą niezastąpionego kapitana – Michała Zajączkowskiego z pewnością na długo pozostanie w pamięci zawodników. Jak w każdym sporcie, a w zasadzie w każdej dziedzinie życia, zdarzają się niewytłumaczalne stany niemocy. Biało-zieloni trafili na taki stan właśnie w 6. Kolejce rozgrywek. W takich momentach najcenniejsze jest doświadczenie, które Michał zdobywał w Dyskobolii, a teraz dla niej je wykorzystuje. Będąc fundamentem drużyny, w rundzie wiosennej rozegrał największą ilość minut (1170’) dokładając trzy bramki. Nie było innej możliwości niż bezapelacyjne uznanie Michała zawodnikiem rundy jesiennej.

Kolejnym momentem, który należy przypomnieć i zatrzymać się przy nim na dłużej, jest mecz w Opalenicy.

Drużyna Promienia, również przed sezonem zaliczana do mocnych, nie pozwoliła wywieźć ze swojego terenu trzech punktów. Mimo wizualnej przewagi grodziszczan, grających w przewadze jednego zawodnika, po tym jak czerwoną kartkę otrzymał zawodnik Promienia, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Niewykorzystana przewaga to niestety nie jedyny przykry element tamtego dnia. Wspomniana czerwona kartka dla gracza z Opalenicy to kara za brutalny faul na Konradzie Najdku. Po odwiezieniu do szpitala naszego obrońcy diagnoza okazała się najgorszą z możliwych – zerwane więzadła krzyżowe.

Pozostając w temacie kontuzji – mimo przykrego przypadku Konrada, los w pewnym momentach okazał się również przychylny dla naszych graczy. Groźnie zapowiadająca się kontuzja uda Mateusza Apolinarka oraz uraz barku Krzysia Dudka zostały zażegane i obaj pozostają do dyspozycji trenera.

Wspomnieć należy również o znaczącej roszadzie taktycznej – Mateusz Staśkowiak, nominalnie występujący jako środkowy obrońca, zgłaszał chęć gry na pozycji napastnika. Choć wydaje się to dość abstrakcyjne, pomysł okazał się trafny – „Mati”, czterokrotnie pokonując bramkarza rywali, udowodnił, że potrafi siłę fizyczną oraz umiejętność precyzyjnego strzału wykorzystać na tej pozycji. Mamy nadzieję, że z czasem dopracuje „zmysł napastnika” czyli automatyzm odnajdywania się w polu karnym rywali i stworzy świetną parę z Apolinarkiem.

Bardzo ciężkim sprawdzianem okazał się również mecz w Zbąszyniu z tamtejsza Obrą. Wyłuskane 1-2 potwierdziły pewną zależność – naszym zawodnikom gra lepiej układa się w drugich połowach spotkań.  Powodów takiego stanu rzeczy można dopatrywać się przede wszystkim w motywacji – gdy gra nie idzie po myśli „naszych”, do akcji wkracza niezastąpiony Krzysztof Trzybiński . Bazując na swoim doświadczeniu i oddaniu biało-zielonym barwom, w kryzysowym chwilach jak nikt inny potrafi zmotywować młodszych zawodników. Dodając do tego fantastyczne umiejętności bramkarskie popularny „Baryła” to osoba, od której rozpoczyna się ustalanie składu meczowego. Trzy punkty zdobyte w Zbąszyniu to w znacznej mierze jego zasługa – wygrane pojedynki „sam na sam” w pierwszej części meczu oraz postawienie drużyny „do pionu” w przerwie, to kluczowe momenty  tego spotkania.

Tabela ligowa jest najlepszym podsumowaniem minionej rundy. Z jednej strony, tej pozytywnej, zajmujemy drugie miejsce z realną szansą na awans. Z drugiej, widać gołym okiem, że czas B-klasowych potyczek z dużo słabszymi rywalami minął bezpowrotnie. Nie jesteśmy już bezapelacyjną siłą, co pokazał mecz ze Stellą oraz Promieniem. Zdarza nam się również stracić punkty będąc faworytem, tak jak w Strzyżewie.

Po rozmowach z zawodnikami słychać jednak, że są tego świadomi i zamierzają z pełnym zaangażowaniem rozpocząć wiosenną walkę. Zima przepracowana na obiektach siłowni Behapowiec GYM oraz mecze sparingowe, których terminarz prezentujemy poniżej, dobrze nastrajają przed zbliżającą się rundą. Miejmy nadzieję, że następne podsumowanie będzie zawierało również rozważania nad siłą rywali w wyższej klasie rozgrywkowej.

 

Terminy sparingów na grodziskim stadionie (rywale będą podawani kilka dni przed meczami):

– 17.02 11:00

– 24.02 13:00

– 03.03 13:00

– 10.03 13:00

– 17.03 11:00