Aktualności

Dyskobolia pokonuje Huragan. Piąta wygrana biało-zielonych z rzędu.


Po czterech wygranych z rzędu, Dyskobolia chcąc podtrzymać znakomitą passę, przystąpiła do kolejnego ligowego sprawdzianu – tym razem rywalem była drużyna Huraganu z Michorzewa. Smaczku spotkaniu dodawał fakt, że Huragan również wygrał cztery poprzednie spotkania i znajdował się w ścisłym czubie tabeli.

Początek spotkania to wyrównana rywalizacja w środku pola. Zawodnicy obu drużyn starali się wymieniać sporo podań, a największą uwagę przywiązywali do zabezpieczenia okolic własnej szesnastki. Kiedy wydawało się, że delikatna przewaga w operowaniu piłką przechodzi na stronę biało-zielonych, po błędzie jednego z obrońców zawodnik Huraganu znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Krzysztof Trzybiński poradził sobie z uderzeniem. Zagrożenie utratą bramki nie przyczyniło się jednak do zmiany stylu gry zawodników Dyskobolii. Szybsze wymiany podań i lepszy przegląd pola gry, zaowocowały faulem w okolicy pola karnego na Dawidzie Cechu. Do piłki podszedł Michał John i bezpośrednim, mocnym strzałem, tuż przy prawym słupku, pokonał bramkarza Huraganu. Z biegiem czasu przewaga zawodników z Grodziska systematycznie rosła. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, „drugą piłkę” zebrał Kamil Wesoły – strzał z zewnętrzną częścią stopy w samo okienko i mamy 2-0. Po wznowieniu gry szybką kontrą popisali się goście. Po dośrodkowaniu w pole karne i delikatnym chaosie, zdołali nawiązać kontakt golem na 2-1.
Po zmianie stron nie było wątpliwości która drużyna sumienniej przepracowała okres przygotowawczy. Większość spotkania toczyło się na połowie gości, którzy najprawdopodobniej pełnię swoich sił wykorzystali w pierwszej połowie. W 65. minucie spotkania ramkę na 3-1 zdobywa środkowy obrońca Dyskobolii, Mateusz Staśkowiak. Huragan próbował wykorzystywać błędy Grodziszczan po stracie piłki i przechodzić do szybkiego kontrataku. Trzeba przyznać, że ilość strat i niecelnych zagrań, mimo korzystnego wyniku, była zdecydowanie zbyt duża. Zawsze jednak w krytycznych momentach na posterunku pozostawał Krzysztof Trzybiński, który na bezczynność w sobotnim spotkaniu nie mógł narzekać. Ostatnią bramkę dla Dyskobolii zdobywa w 85. minucie Mateusz Utracik, a Dyskobolia dopisuje kolejne trzy punkty i po 5. kolejce zajmuje trzecie miejsce z bilansem 4-0-1.