Aktualności

98. Rocznica powstania Dyskobolii


Przez ostatnie, ponad już, trzy lata często mierzyliśmy się z pytaniem: Nasza Dyskobolia, a dlaczego tak?

 

Klub Sportowy Dyskobolia Grodzisk w swej blisko stuletniej historii niejednokrotnie zmagał się bowiem z wątkiem swojego nazewnictwa. Nieco wnikliwiej przeanalizowana historia Dyskobolii pozwala mi na kontrę, dość bezczelnym pytaniem: Nasza Dyskobolia, a dlaczego nie?

 

Zacznijmy, tutaj olbrzymie zaskoczenie, od początku.

 

Źródła historyczne podają w zasadzie trzy wersje dot. utworzenia na terenie Grodziska Wielkopolskiego klubu sportowego o nazwie „Dyskobolia”. Jednakże wszystkie z nich spaja data powstania – rok 1922. Nie chcąc rozstrzygać, która z nich jest tą prawdziwą od lat przyjmujemy za „pewnik” tę, która mówi o założeniu klubu trzydziestego dnia kwietnia. Nie siląc się nadto na argumentację, po prostu przytoczę fragment sprawozdania z 10-lecia Dyskobolii:

„Na dworze deszcz i błyskawice.
W prywatnym mieszkaniu na piętrze przy ulicy Szerokiej grupa gimnazjalistów naradza się nad utworzeniem organizacji, która w czasie wolnym umożliwiałaby zajmowanie się sportem, a szczególnie grą w piłkę nożną.
Po długich sporach przyjęto nazwę „Dyskobolia” od zawodnika greckiego rzucającego dyskiem, z którym młodzi gimnazjaliści zapoznali się na jednej z ostatnich lekcji kultury klasycznej”.

Podczas pierwszych spotkań ówczesnych działaczy klubowych ustalono, tak istotną dla nas z perspektywy lat, symbolikę klubową. Pierwszy z pierwszych – czyli Maksymilian Niewiadomski, sprawujący stanowisko prezesa – przewodził pracom Członków Klubu. Wówczas to właśnie ustalono, iż Herbem Klubowym będzie sylwetka przygotowującego się do rzutu dyskobola – w kolorze złotym, na białej tarczy z zieloną obwódką. Ustalono także hasło przyświecające ideałom Klubu – „menes sana in corpore sano” – co w tłumaczeniu oznaczać powinno, ze w zdrowym ciele istnieje zdrowy duch.

Klub Sportowy Dyskobolia rozwijał się dynamicznie i na wielu polach zaznaczał swoją lokalną dominację. Niewiele potrzeba było czasu, by doszło do swego rodzaju pierwszej fuzji Dyskobolii. Już w 1925 roku bowiem doszło to zjednoczenia dwóch grodziskich klubów piłkarskich. Zrzeszająca w swych kręgach młodzież tzw. klasy robotniczej – uczącej się zawodów rzemieślniczych – Florencja Grodzisk niejako uznała wyższość Dyskobolii i po zjednoczeniu się obu klubów przyjęła jej nazwę. Zjednoczenie obu tych klubów piłkarskich można powiedzieć było także zjednoczeniem dwóch zgoła odmiennych środowisk. Uczniowie elitarnych gimnazjów od tej pory uprawiali sport i spędzali czas wraz z uczniami ówczesnego odpowiednika dzisiejszej szkoły zawodowej. 1925 rok można uznać zatem za moment, w którym Dyskobolia stała się klubem miejskim.

 

 

Czternaście lat później sport musiał zejść na dalszy plan. Prężnie działający i rozwijający się Klub Sportowy Dyskobolia przed wybuchem wojny był już nie tylko klubem typowo piłkarskim. Do 1 września 1939 roku w ramach Dyskobolii funkcjonowały także: sekcja damska piłki nożnej, sekcja lekkoatletyczna, tenisa ziemnego i stołowego a także kolarska. Jest to dowodem ogromu pracy i zaangażowania działaczy klubu oraz społeczności Grodziska.

Dziękując opatrzności większości działaczy oraz Członków Klubu udało się przetrwać trudy wojny. Społeczność Grodziska – na czele z przedwojennym prezesem Antonim Ptakiem – od razu po nadejściu końca zmagań wojennych zabrała się za odbudowę Dyskobolii. W sprawozdaniu z 25-lecia KS Dyskobolia opisano w następujący sposób:

„Kiedy znowu stanęliśmy wolną stopą w wolnej, niepodległej ojczyźnie członkowie Klubu, którzy pozostali na terenie miasta przez okres okupacji przystępują do zorganizowania życia sportowego w jednym ośrodku sportowym, przywracając nazwę drogiego Klubu Dyskobolia”.

 

 

Udało się wtedy powrócić nie tylko to tradycji piłkarskich Grodziska Wielkopolskiego, ale także powołać do życia inne sekcje sportowe. W 1947 roku Dyskobolia poza wcześniej wymienionymi sekcjami wzbogaciła się także o grupę motocyklową oraz pięściarską. Jaką wielką wtedy wartością dla ludzi musiała być Dyskobolia, jakże ważny był dla Grodziszczan sport. W niecałe dwa lata, ludzie doświadczeni i naznaczeni II Wojną Światową zdolni byli do odbudowania Klubu i działania w nim na wielu płaszczyznach.

 

 

Niestety koleje losu Dyskobolii zależne były od sytuacji politycznej w kraju. W Polsce Ludowej to co dobre miało być utożsamiane z dobrocią aparatu państwowego oraz partyjnego. Nie uchronił się przed tym trendem niestety sport. Dyskobolia chcąc nie chcąc musiała podporządkować się obowiązującym standardom. W drugiej połowie 1949 roku Dyskobolia weszła w skład funkcjonującej wówczas sekcji… tenisa stołewgo organizowanej przy Federacji Związku Zawodowego Kolejarzy. W owym czasie Dyskobolia zaczynała borykać się z problemami finansowymi, a ruch ten miał zapewnić jej po prostu byt i przetrwanie w oczekiwaniu na lepsze czasy. Istotnym mankamentem tego zabiegu było niestety to, ze występująca do tej pory w rozgrywkach ligowych Dyskobolia Grodzisk, jesienią sezonu piłkarskiego 1949/1950 przystąpiła do rozgrywek jako… KKS Kolejarz Grodzisk. Sport realizował się poprzez „Kolejarza” nie tylko w zakresie piłki nożnej. W barwach KKSu grywano wówczas także w koszykówkę, siatkówkę, tenisa stołowego, szafy a także uprawiano lekkoatletykę.

Epizod ten pochłonął pięć lat z historii i życia Klubu. Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki w roku 1955 przywraca klubom sportowym prawo do używania swoich tradycyjnych nazw. Wiosną tego samego roku KKS Kolejarz Grodzisk odchodzi w zapomnienie, a do łask wraca Klub Sportowy Dyskobolia. I tak, aż do czasów nieco nam bliższych Dyskobolia nie odnotowywała większych „tąpnięć”. Niejasne są niestety dla mnie przyczyny i powodu, lecz na sezon piłkarski 1982/1983 wyniki sportowe drużyny piłkarskiej z Grodziska Wielkopolskiego odnotowano pod szyldem MZKS Dyskobolia Grodzisk.

 

 

 

Im bliżej schyłku XX wieku, tym wyżej na szczeblach rozgrywek plasowała się Dyskobolia. Lata 90’ to okres wielkiego przełomu dla Dyskobolii Grodzisk. Niestety. O ile był to czas uświetniony silnym blaskiem, na Klub przez pewne ruchy i zabiegi rzucony mógł zostać także cień. Zdając sobie sprawę z tego, proszę o wyrozumiałość, ale nie zamierzam się pochylać nad tematami śliskimi. Absolutnie nie mam tu na myśli wydarzenia, które miało miejsce 18 lutego 1994 roku. W tym dniu bowiem doszło do jednoczesnego Walnego Zgromadzenia Członków Klubu – KS Dyskobolia oraz LZS Orkan Ptaszkowo.

Po latach dla wielu Grodziszczan fuzja do jakiej doszło w trakcie trwania tego spotkania była czymś złym. W mojej opinii, osoby, która w 94’ jak to się potocznie mawia – robiła w pieluchy – w fuzji obu Klubów nie ma kompletnie nic co można by uznać za złe. Zarząd LZS Orkan Ptaszkowo doprowadził do tego dobrowolnie, bez przymusu. Starsi datą kibice piłkarscy z Grodziska często „psioczą”, że – DRZYMAŁA KUPIŁ PTASZKOWO, DRZYMAŁA KUPIŁ AWANS. Ucinając ten można śmiało pokusić się o wniosek, ze jeśli Zbigniew Drzymała cokolwiek „kupił” to idąc tym tokiem myślenia… LZS Orkan Ptaszkowo cos sprzedał. Daleki jestem od oceny, kto w tym przypadku wyrządził swojemu Klubowi większą krzywdę.

 

 

 

Odsuwając na bok emocje, faktem jest, że drużyna piłkarska z Grodziska Wielkopolskiego od tego momentu brała udział w rozgrywkach piłkarskich jako Orkan-Dyskobolia/Dyskobolia-Orkan. Był to okres, gdy Wóz Drzymały nabierał rozpędu. W obliczu fuzji, jakby to powiedzieć po grodzisku – było trochę szczonów do kopania piłki. Wobec tego Dyskobolia w 1995 roku posiadała drużyny piłkarskie w dwóch klasach rozgrywkowych, zdobywając w obu z nich mistrzostwo. W tamtych czasach po ulicach Grodziska echem niosła się pieśń Kapeli Pod Lupą:

„Posłuchajcie starzy, posłuchajcie młodzi
Na piłkarskiej mapie zaistniał dziś Grodzisk.
Niech z piłkarzy słynie, tak samo jak z piwa

Wiwat, wiwat, Dyskobolia wiwat!

Wiara co się stało, co się wam zdarzyło?
To Was ogarnęła nowa, wielka miłość
Awans naszych chłopców każdy dziś przeżywa

Wiwat, wiwat, Dyskobolia wiwat!

Orkan wiał Dyskobolii w plecy na tyle mocno, że ta w 1995 roku była już w II lidze. Na fali tych sukcesów sportowych podjęto decyzję, by Klub przekształcić w Spółkę Akcyjną. Tak oto 18.01.1996 na mocy Walnego Zgromadzenia Członków przyjęto dla Klubu nazwę – Klub Sportowy Groclin-Dyskobolia.

 

 

Wiele dobrego na grodziskim Stadionie działo się w latach 1996-2008. Wielkie sportowe osiągnięcia Groclin-Dyskobolii to temat na osobne artykuły. Ale przede wszystkim były one spisywane wielokrotnie i w obliczu lat wcześniejszych, których nie opisywałem szczegółowo, a także na to zasługują, pozostaje nam ten przepiękny wycinek historii Dyskobolii (to złe słowo) pominąć. Dyskobolia na „salony” weszła dość głośno, lecz z podobnym hukiem te salony opuszczała. Wiosna 2008 była dla KS Dyskobolii ostatnim etapem w rozgrywkach piłkarskich na najwyższym poziomie krajowym i europejskim.

Mieliśmy wtedy wszyscy wielkie apetyty, wielkie roszczenia wynikające z wielkiego rozgoryczenia. Na pniu podjęto decyzję, by przystąpić do kolejnego sezonu piłkarskiego – już jako Klub Sportowy Dyskobolia – na poziomie IV ligi. Z perspektywy czasu bardzo wielu ocenia ten ruch jako pochopny. Nieprzemyślany. Niedopracowany. Był to czas bardzo trudny, a w konsekwencji bardzo krótki. W roku 2011 nowe tchnienie Dyskobolii dał lokalny przedsiębiorca, który wziął na swoje barki zorganizowanie i finansowanie Klubu. Biało-Zieloni wówczas zaczęli grać w piłkę jako Intermarche-Dyskobolia/Dyskobolia-Intermache. W odniesieniu to całej historii Dyskobolii można w okresie działania przyrównać tę formę Dyskobolii do Kolejowego Klubu Sportowego, bowiem już w 2016 roku decyzją właściciela Klubu – bo trzeba zaznaczyć, że wówczas Klub po raz kolejny miał takiego – drużyna piłkarska została wycofana z rozgrywek na jej półmetku. Raz kolejny – nie jest celem tego artykułu opiniowanie poszczególnych okresów działania Klubu. Niemniej jednak w tym przypadku pozostaje niedosyt i żal. Zdaje się, że lokalna społeczność nie doceniła zarządcy Klubu. Bardzo możliwe, że po burzliwym okresie lat 2008-2011 i pojawieniu się kogoś o znamionach właściciela, człowieka który mógł dać nam nadzieję na „Nowego Drzymałę” gro ludzi „machnęło ręką” licząc na to, że wszystko zrobi się samo.

 

 

Od momenty wycofania z rozgrywek Dyskobolii Grodzisk (koniec rundy jesiennej 2016) do chwili wznowienia działań pod nazwą Nasza Dyskobolia (start sezonu 2017/2018) mieliśmy do czynienia z najbardziej haniebnym w dziejach Klubu Sportowego Dyskobolia czasie. Słowa dość mocne i ciężkie, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Od 1922 roku Dyskobolia zawieszała działania dwa razy. W 1939 roku przez wojnę – bo ludzie stracili to doceniali. Oraz w 2016, bo ludzie nie doceniali tego co mieli.

 

 

Nowe rozdanie, jakim zdaje się jest Nasza Dyskobolia to nie jest temat do oceny w tym miejscu, w tym czasie i przez tych ludzi. Jak powyżej – ocenimy to po latach. O tym, dlaczego Klub nosi taką nazwę napisano sporo, więc nie ma sensu się powtarzać.

 

 

Powinienem już na samym początku przyznać, że wszystko co dalej napiszę to jedyne opracowanie pracy człowieka, który w blisko stuletniej historii Klubu Sportowego Dyskobolia poświecił ponad 23-lata swojego życia. Owocem tych działań jest wydana z okazji 75-lecia KS Dyskobolia Monografia.

Dziś – trzydziestego dnia kwietnia – Dyskobolia obchodzić będzie 98-rocznicę Jej powstania. W tym czasie sekcjom sportowym, na czele z naszą ukochaną piłkarską udawało się pokonywać wielu rywali, Klubowi udało się przetrwać II Wojnę Światową i „Komunę”. Dyskobolii udało się obronną ręką wyjść z upadków sportowych, organizacyjnych, finansowych. Niejednokrotnie Klub przybierał różne nazewnictwo. Dziś dla wielu jesteśmy tylko Klubem, którego reprezentuje Drużyna piłkarska na poziomie Klasy Okręgowej. Dla niewielu Nasza Dyskobolia jest elementem i częścią wspaniałej historii. O ile dokonaniem godnym podziwu będą kolejne awanse sportowe, o tyle prawdziwym sukcesem będzie, gdy Dyskobolia na nowo odżyje w świadomości Grodziszczan. Kończąc pozostaje mi pozostawić Cię ze słowami Prezesa Andrzeja Hojana, które skierował do Ciebie w „Monografii” z okazji 75-lecia Dyskobolii:

 

„Mam niepłonną nadzieję, że współcześni jak i pokolenia Grodziszczan, które po nas nadejdą na kartach tej książki znajdą treści inspirujące ich do działania i poświecenia się dla Klubu. Działa On już przecież siedemdziesiąt piec lat. Nie mały szmat czasu. A życzymy mu wszyscy aby nadal działał w społecznej służbie dla mieszkańców Ziemi Grodziskiej i sportu polskiego, przez wiele jeszcze lat. Następny jubileusz Klub obchodzić będzie już w nowym XXI wieku. Jakie wyzwania przyniesie Klubowi, który tak bardzo zwykliśmy uważać za nasz własny – grodziski?”